Kampania, dzień 1. Przylot.

Tegoroczny urlop postanowiliśmy spędzić we Włoszech. Powodów było kilka –  po pierwsze nigdy tam nie byliśmy, po drugie lubimy włoskie żarcie, po trzecie Magda bardzo chciała zobaczyć Amalfi, a ja chciałem pojechać w jakieś ciepłe i fajne miejsce. Rozglądaliśmy się jakiś czas i wypadło na okolice Neapolu. Nie chcieliśmy mieszkać w wielkim mieście tylko w miejscu spokojnym, przyjaznym dla dzieci, ale jednocześnie zależało nam na dobrej bazie wypadowej. W czeluściach internetowych znaleźliśmy hotel o nazwie Olimpico w miejscowości Pontecagnano Faiano, niedaleko Salerno (ok 12km), które jest z kolei oddalone ok 60 km od Neapolu.

Bilety z Gdańska do Neapolu nabyliśmy na stronie Itaki. Wyjechaliśmy niestety tylko na tydzień, ale na więcej nie pozwala nam praca i uczelnia Magdy. Rozważaliśmy także wynajęcie samochodu na cały urlop (mając pozytywne wspomnienia z Grecji z takiej formy transportu), ale w końcu zdecydowaliśmy się na kontakt z lokalnymi środkami transportu, a wypożyczenie samochodu wchodziło w rachubę w przypadku problemów komunikacyjnych. Tyle było założeń,

Na lotnisko pojechaliśmy swoim samochodem i zostawiliśmy go na długoterminowym parkingu (koszt 67 PLN za tydzień czasu). Taxi w dwie strony wyszłyby zapewne drożej. Lot – wiadomo – trzydzieste plenum Spółdzielni Zenum, czyli wszystko o czasie i bez uwag. Przewoźnik Ryanair, jakby co to można kupić w samolocie oprócz standardowych przekąsek i dań na ciepło również los na loterię (i wygrać 1mln euro), okulary przeciwsłoneczne, perfumy i inne takie. generalnie przez cały lot, coś chcą nam wcisnąć.

Na lotnisku w Neapolu szybka odprawa i podejrzliwe spojrzenia strażników granicznych. Wychodzimy na zewnątrz w kierunku przystanków autobusowych, które za 4E od osoby przewożą nas na Stazione Centrale (ok 5km , 20 min autobusem). Pierwsze wrażenie Neapolu jest…. szokujące. Bardzo dużo śmieci na ulicach, a przylegający do dworca bazar pogłębia negatywne wrażenie (pełno straganów z podróbkami wszystkiego). Zapakowani tobołami udajemy się do hali i kupujemy bilety do Salerno. Koszt ok 50E za 4 osoby, czas przejazdu 35 minut. W Salerno wsiadamy w taxi i za 17E jedziemy do Hotelu Olimpico. Tam zostajemy zakwaterowani w ładnym pokoiku, tylko zamiast dwóch osobnych łóżek dla chłopaków dostajemy jedno piętrowe.

Pierwszy dzień kończymy zwiedzaniem okolicy, która ogranicza się do spaceru promenadą, która negatywnie nas zaskakuje, jest na niej bardzo dużo śmieci, które wystarczyłoby zamieść. Zresztą sytuacja ma się podobnie wszędzie poza turystycznymi miejscówkami. Przy hotelu sytuacja ma się odmiennie, jest odnawiana elewacja ogrodzenia, plaża jest sprzątana,a  piasek grabiony. Wygląda na to, ze sezon dopiero się zaczyna w tej lokalizacji.

Sam hotel bardzo fajny, miła obsługa, pyszne jedzenie, na śniadanie szwedzki stół, bardzo bogaty. Obiady i bar płatne dodatkowo. Generalnie polecamy. Hotel oferuje także bezpłatny transport do portu lub stacje kolejową w Salerno, trzeba się tylko dzień wcześniej wpisać na listę. Na plaży zabrakło nam tylko zabawek dla dzieci (łopatki, wiaderka) bo grzebanie w piachu to ich ulubione zajęcie.

(Wszystkie zdjęcia wykonane telefonem)

Afrykarium we Wrocławiu

Kolejny dzień naszej wycieczki przeznaczyliśmy na zwiedzanie Wrocławia. Legendy głoszą, że to bardzo ładne miasto z piekną starówką. W każdej legendzie jest sporo prawdy- tak też było tym razem. Wrocław, a konkretnie jego cebnralna częśc jest bardzo ładna i z przyjemnścią można sie powłóczyć. Ale zanim się o tym przekonaliśmy odwiedzilismy Afrykarium we Wrocławskim ZOO. I była to atrakcja, która podobała nam sie badziej niż starówka. Powiem więcej, ze starówką wygrały także lody w lodziarni Tralalala, która ma w swoim asortymencie, bagatela 58 smaków samych lodów, o innych smakołykach nie wspominam. A porcje jakie !!! Mniam !

IMG_3590

IMG_3595

IMG_3624

IMG_3641

IMG_3645

IMG_3663

IMG_3676

IMG_3703

IMG_3705

IMG_3706

IMG_3711

IMG_3729

IMG_3750

IMG_3754

IMG_3782

IMG_3785

IMG_3795

IMG_3802

IMG_3807

IMG_3809

IMG_3817

IMG_3825

IMG_3834

IMG_3845

IMG_3851

IMG_3852

IMG_3858

IMG_3860

IMG_3861

IMG_3872

IMG_3877

IMG_3889

Skalne Miasto w Adrspach

Trzeciego dnia pojechaliśmy obejrzeć, zwiedzić atrakcję, która znajduje się u naszych czeskich sąsiadów – Skalne Miasto w Adrspach. Skalne formy wyrzeźbione w bryłach piaskowca robią niesamowite wrażenie, a niespotykane formy skalne działają na wyobraźnię – można doszukiwać się w nich wielu kształtów, od słoni, poprzez głowy lwa, czy całującą się parę. Niestety tego dnia dopadł nas dosyć mocny deszcz, ale dzięki temu nieco się wyludniło na szlaku. Polecam w ramach spokojnej wycieczki.

IMG_3457

IMG_3459

IMG_3464

IMG_3466

IMG_3469

IMG_3475

IMG_3483

IMG_3484

IMG_3493

IMG_3508

IMG_3525

IMG_3546

IMG_3554

IMG_3557

IMG_3564

IMG_3565

IMG_3571

IMG_3579

IMG_3581

IMG_3585

IMG_3586

IMG_3587

Szczeliniec Wielki

Drugi dzień naszej wycieczki spędziliśmy w podróży w Warszawy do Kudowy-Zdrój.
Tam, dnia trzeciego, wybraliśmy się na Szczeliniec Wielki (919m n.p.m). Pogoda i widoki nam dopisywały, choć temperatura nieco nas zmęczyła.
Na koniec dnia poszliśmy zwiedzić „Kaplicę Czaszek” w Czermnej. Ta atrakcja o dziwo najbardziej spodobała się Stasiowi :] (fotek nie ma, bo zakaz fotografowania jest)

IMG_3305

IMG_3313

IMG_3333

IMG_3336

IMG_3341

IMG_3343

IMG_3346

IMG_3352

IMG_3355

IMG_3357

IMG_3358

IMG_3360

IMG_3365

IMG_3395

IMG_3397

IMG_3413

IMG_3421

IMG_3422

IMG_3425

IMG_3434

IMG_3438

IMG_3450

Warszawa

Pierwszy dzień naszego urlopu spędziliśmy w Warszawie. Nie dlatego, że ją lubimy, ale nie udało nam się załatwić noclegu w docelowym miejscu od soboty.
Warszawę znamy mało, więc postanowiliśmy się do niej przekonać i pospacerować. Teraz lubimy ją trochę bardziej. Na pierwszy ogień poszły Łazienki Królewskie, ładnie, ale bardzo dużo ludzi. Taki trochę odpowiednik naszego Parku Oliwskiego.
Następnie wjazd na 30-te piętro Pałacu Kultury i Nauki i podziwianie okolicy (Polska w ruinie). Byłem tam w dzieciństwie i jedyną rzeczą jaką pamiętam to korytarz w którym oczekuje się na windy.
Metro, to kolejna atrakcja, którą chcieli zobaczyć chłopaki, więc podjechaliśmy na Pola Mokotowskie. Klimat odmienny niż w Łazienkach, bardziej sielsko. Dobre miejsce na winko i poczytanie książki, jeśli ktoś lubi 🙂
Wracając do centrum wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy nad Stadion Narodowy. Franiowi bardzo się podobał, ma teraz etap na „Lewandowskiego”. Mnie przypomniał się debiut maratoński, który tam miał swoją start / metę.
Na koniec pojechaliśmy na lody na starówce – tam bardzo dużo ludzi.
To był dłuuugi dzień.

IMG_3192 IMG_3195 IMG_3200 IMG_3201 IMG_3204 IMG_3208 IMG_3209 IMG_3216 IMG_3218 IMG_3220 IMG_3223 IMG_3227 IMG_3234 IMG_3236 IMG_3238 IMG_3239 IMG_3242 IMG_3250 IMG_3256 IMG_3261 IMG_3265 IMG_3269 IMG_3274 IMG_3278 IMG_3289 IMG_3291 IMG_3294