Zachęceni niesamowitym spokojem na plaży dnia poprzedniego postanowiliśmy ostatniego dnia, w którym mieliśmy do dyspozycji samochód pojechać ponownnie na południe Krety. Tym razem z oględzin mapy i zdjęć w necie zadecydowaliśmy udać się do Mitros. I to był strzał w 10-tkę.

Pięknie położona, piękna , urokliwa, pełna wąskich uliczek i kwitnących kwiatów mieścina z bulwarem przy samej plaży wypełnionym sklepikami i restauracjami. Pięknie, same zachwyty, ochy i achy.

Jedynym minusem może okazać się dosyć, a nawet bardzo, mocno opadające dno morza. Już kilka metrów od brzegu jest głęboko. Ale można dzięki temu obserwować morskie kolorowe przybrzeżne życie i zdecydowanie warto zabrać rurkę i okulary do nurkowania.