Oj dawno tam nie byłem z aparatem, oj dawno. na wschodzie słońca, to już nie pamiętam jak dawno, tak dawno.

No ale na szczęście udało misie namówić Kubę na poranny wypad z aparatem i pojechaliśmy. Szłu nie było, ale pierwsze koty za płoty jak to się mawia. Jest plan na częstsze wypady plenerowe z aparatami i bardzo mnie to cieszy, bo zatęskniłem troche za tym hobby i czas sobie przypomnieć jak patrzeć przez wizjer.

Kilka kadrów i przebitek z dzisiejszego poranka na Górkach.